-->

niedziela, 17 sierpnia 2014

#126 Horoskopy- cz. 5


Hello everyone!
 
Dzisiaj przygotowałam dla was horoskopy :) Mam nadzieję, że są ok.
 
______________________________

1. Jako pierwszy oświadczy ci się:

Baran- Zayn

Byk- Niall

Bliźnięta- Liam

Rak- Louis

Lew- Harry
 
Waga- Niall

Panna- Zayn

Skorpion- Harry

Strzelec- Louis

Koziorożec- Liam

Wodnik- Louis

Ryby- Niall
 
 
 
Jak będzie wyglądał twój pierścionek zaręczynowy?
(miesiąc urodzenia)
Styczeń:
 
 
 
Luty:
 

 
Marzec:
Kwiecień:
 


Maj:
 


Czerwiec:
 
 


Lipiec:
 


Sierpień: *
 

Wrzesień:
(zamiast literki S pierwsza litera twojego imienia)
 
 
Październik:
 


Listopad:


Grudzień:
 
 
Jak będą wyglądały oświadczyny?
 
Baran:


Byk:



 
Bliźnięta:




 
 
Rak:
 

 
Lew:
 
 
 
Waga:
 
Zaręczyny na łące


 
Panna:



 
Skorpion:



 
Strzelec:


 
Koziorożec:
 


 
Wodnik:



Ryby:
 
 
_____________________________________________________

2. Kto kupi ci zwierzaka na urodziny?
(dzień urodzin)

1-6 Niall

7- 12 Harry

13- 18 Louis

19- 24 Zayn

24- 31 Liam
 

Co to będzie za zwierzak?

Styczeń:

 
 
Luty:
 
 
 
Marzec:

 
 
Kwiecień:
 
 
 
Maj:

 
 
Czerwiec:
 
 
 
Lipiec:
 


Sierpień:
 
 
 
Wrzesień:
 
 
 

Październik:
 


Listopad:
 

 
Grudzień:
 


_______________________________
3. Z kim przeżyjesz swój pierwszy raz?(chyba, że już nie jesteś dziewicą xd)
(kolor skarpetek)
(jeśli nie masz żadnych na sobie, wybierz opcję Inne)

Żółte- Niall

Zielone- Liam

Niebieskie- Harry

Czerwone- Zayn

Pomarańczowe- Louis

Fioletowe- Niall

Czarne- Liam

Białe- Harry

Szare- Louis

Inne- Liam
______________________________________________

4. Kto cię zaprosi na galę BRITs:
(kolor bluzki, którą masz na sobie)
(jeśli nie masz na sobie żadnej bluzki xd, wybierz opcję Inny)

Szary- Harry

Biały- Niall

Czarny- Zayn

Żółty- Liam

Pomarańczowy- Harry

Zielony- Niall

Niebieski- Zayn

Różowy- Liam

Fioletowy- Harry

Czerwony- Niall

Granatowy- Zayn

Inny- Liam


W co się ubierzesz?(od razu mówię, że kompletnie się na tym nie znam, więc się nie czepiajcie)
 

Baran:



Byk:


 

Bliźnięta:




 
 
Rak:
 

 


Lew:
 
 
 


Waga:
 

 


Panna:

 


 

Skorpion:


 


Strzelec:

 


Koziorożec:
 


 

Wodnik:




Ryby:





____________________________________________

5. Szczęśliwy numerek...
(z dziennika)


1, 6, 11, 16, 21, 26

Pojedziesz z rodzicami na wycieczkę rowerową. Będzie ona baaaardzo długa, więc
po 20km postanowicie sobie zrobić przerwę. Żeby trochę odsapnąć, pójdziesz pochodzić po lesie.
Wtedy zauważysz superprzystojnego chłopaka. Będzie to Liam. Spędzicie razem w lesie miło czas.
Po 2 godzinach przypomnisz sobie, że rodzice na ciebie czekają. Pójdziesz zmierzyć się z rozgniewanymi opiekunami razem z Payno'em. Przedstawisz im go, a oni zaproponują, żeby
pojechał z wami w dalszą drogę. Chłopak będzie pedałował na siodełku, a ty będziesz siedziała za
nim, na tylnym "siedzeniu", mocno oplatając go rękoma w talii.


2, 7, 12, 17, 22, 27

Zostaniesz zaproszona na parapetówę do jednej ze swoim koleżanek, z którą od dawna nie miałaś
kontaktu. Kiedy już będziesz na miejscu, ona powita cię serdecznie i zaprosi do środka. W środku będzie duszno, będzie cuchnęło papierosami i alkoholem. Gdy już będziesz chciała wyjść, ona przedstawi ci swojego kuzyna. Będzie to Zayn.
On zaprosi cię do wspólnego tańca o północy, a ty, rzecz jasna, się zgodzisz, jednak nie skończy się na jednym tańcu. Przetańczysz z nim całą noc, a ty zaczniesz coś czuć do chłopaka. Powiesz mu to, gdy będziesz już całkowicie upita, a on je odwzajemni.


3, 8, 13, 18, 23, 28

Będziesz się opalać na słonecznej plaży w Los Angeles. W pewnym momencie podejdzie do ciebie piękny chłopak z lokowanymi włosami. Przedstawi ci się jako Harry. Rozłoży swój koc koło ciebie i będzie zagadywał cię zabawnymi historyjkami, jednocześnie z tobą flirtując przez 2 godziny. Potem spyta się ciebie, czy nie zechciałabyś z nim popływać. Wtedy zawstydzona powiesz mu, że nie umiesz, a on zaproponuje, że cię nauczy. Będziecie mieli z tego mnóstwo śmiechu i zabawy. Pod koniec tego pięknego dnia Harry zapyta cię, czy nie zechciałabyś zostać jego dziewczyną. Odpowiedź oczywiście będzie twierdząca.


4, 9, 14, 19, 24, 29

Będziesz szła na wesele swojej kuzynki, której nawet nie znasz. W pewnym momencie zagapisz się o potkniesz się o swoją białą sukienkę, którą kupiła ci mama (była strasznie droga) lądując na chodniku. Pech sprawi, że skręcisz kostkę. Będziesz zła i jednocześnie ogromnie smutna, a twoja niegdyś biała sukienka będzie czarna. Nie będziesz wiedziała, co robić. Wtedy podejdzie do ciebie wesoły szatyn i zapyta, co się stało. Gdy opowiesz mu swoją historię, ten cię pocieszy i zabierze do szpitala na prześwietlenie. Przez cały czas będzie cię pocieszał i zabawiał żartami. W końcu, gdy założą ci bandaż, odwiezie cię do domu, gdzie oczywiście nikogo nie będzie, bo wszyscy będą na weselu. Zaproponujesz mu zostanie na noc. Razem będziecie oglądać filmy do późnej nocy.


5, 10, 15, 20, 25, 30

Zadzwoni do ciebie twój chłopak i powie, że zrywa z tobą. Będziesz całkowicie załamana, bo
tak pięknie się pomiędzy wami układało. Zrozpaczona pobiegniesz na Tower Bridge (będziesz mieszkać w Londynie) i usiądziesz na krawędzi. Nie będziesz miała zamiaru skoczyć, tylko tam posiedzieć i się wypłakać. Odnajdzie cię blondyn o iście niebieskich oczach. Zapyta, co tu robisz, a ty, nie namyślając się długo, wyjaśnisz mu całą sytuację, ponieważ będziesz czuła potrzebę wyrzucenia tego z siebie. Wtedy on zapyta, czy nie chciałabyś pójść z nim coś zjeść. Podczas kolacji okaże się, że chłopak ma na imię Niall i że jego dzisiaj rzuciła dziewczyna. Zakochacie się w sobie i postanowicie razem stworzyć nowy związek.
_________________________________________

To na tyle. Mam nadzieję, że się podobało, bo zajęły mi sporo czasu. Btw:
 Szukając zdjęć zwierzątek natknęłam się na to:

Wait What ?. Cute snake.
Leje z tego, wybaczcie, ale musiałam to wstawić :D
Agawa♥ xx

P.S. Możecie się pochwalić, co wam wyszło w tak prosty sposób, jakim jest dodanie
komentarza ;)
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.

(awwwwww... to też musiałam wstawić)
 

piątek, 15 sierpnia 2014

#125 Larry Secret- Rozdział VII

_______________________________
>>>Rozdział I<<<
 >>>Rozdział II<<<
 >>>Rozdział III<<<
>>>Rozdział IV<<
>>>Rozdział V<<<
>>>Rozdział VI<<<
____________________________________
 
- I taaa, na pewno znajdziemy tutaj lokowanego- wściekły Ashton kopnął kamień z całej siły.- Daliśmy się najzwyczajniej w świecie, wrobić. Nie, żeby mnie to zdziwiło- dodał po chwili namysłu.
- Wracajmy, póki ten mały gówniarz nie trzepnie tej łamagi Liama w łeb i zwieje- Michael splunął na ziemię i ruszył w stronę wyjścia.
- Łamagi? To po licha go tu trzymasz?- zapytał niepewnie Luke.
- Cóż, przyda się. Może i boi się zabijać, ale przywyknie. No i ten… ma dużo informacji, jeszcze tego nie wie, ale będzie super wykorzystany- zarechotał.
- Pewnie!- zawtórowała mu pozostała dwójka i ruszyli w stronę wejścia do jaskini. Wiedzieli, że będą musieli porządnie dać nauczę Louisowi, który ich oszukał.
***
     Zayn oderwał wzrok od telewizora, w którym leciało Grease- ulubiony film Nialla i spojrzał na blondyna. Zasnął. Nie wiadomo czemu zadowolony z siebie wstał i rozprostował zdrętwiałe nogi. Gdzie jest Liam? Minęło już parę godzin, a on nie wyjaśnił, gdzie poszedł. Na zewnątrz było już ciemno, zbyt ciemno, aby zobaczyć coś na odległość większą niż 3 metry. Zayn dobrze wiedział, że Liam ma swoje życie i w ogóle, ale nie wiadomo czemu, sprawa wydawała mu się mocno podejrzana. Ledwie powtrzymał się od wybrania jego numeru. Na pewno poszedł do jakiegoś klubu, czy coś. Czemu musisz być taki podejrzliwy? Przecież nie ma w tym nic złego, uspokój się, Malik. Zrezygnowany usiadł na kanapie i zwinął się w kłębek po drugiej stronie, gdzie spał Niall i próbował skupić się na filmie. Bezskutecznie.
***

- Idą- stwierdził Liam, gdy usłyszał kroki na zewnątrz.
- Obyś znów mnie nie oszukał- odwarknął mu Louis w odpowiedzi.
Z daleka doszły go głosy zbliżającej się ekipy.
- Już ja mu dam! Jego piękna twarzyczka ucierpi na tym mocno!- wyżywał się rozzłoszczony Mike.
     Gdy trójka weszła do środka, od razu przenieśli wzrok na Liama. Ten siedział koło Louisa, trzymając linę, którą szatyn był związany. Pisząc tu związany chodzi o to, że jego kończyny były dwukrotnie przewiązane sznurkiem, ale gdyby chłopak chciał, mógłby je z miejsca poluźnić i się uwolnić. To była część planu. Gdy Lukas się zbliżył, od razu podał mu koniec liny.
- Pomyślałem, że zwiążę go, na wypadek, gdyby coś mu strzeliło do głowy- natychmiast wytłumaczył się Liam. Jednak nikt nie zwrócił na to większej uwagi.
- I co?- spytał niezadowolony Ashton.- Coś ty nam gówniarzu naopowiadał?
- Prawdę- odparł Tomlinson.
- Coś mi się wydaje, że to była bajeczka wyssana z palca- pogroził mu.
- Pewnie zwiał. On nie jest taki głupi, jak myślicie.
- To niemożliwe- pokręcił Luke z dezaprobatą.- Nasze helikoptery namierzają całą okolicę w promieniu 20 km. Od razu byśmy dostali powiadomienie, gdyby go namierzyli.
- To może schował się w jakiejś jaskini?- próbował dalej szatyn, grając na zwłokę. Dobrze wiedział, że oni się na to nie nabiorą. Rzecz jasna, nie robił tego na próżno. W czasie, gdy on zagadywał wściekłych chłopaków, Payne, za ich plecami, rozlewał do ich szklanek Whisky, ukradkiem dosypując biały proszek nasenny. Tylko jedną szklankę wypełnił czystym Whisky, bez proszku; oczywiście ta miała być dla niego.
- Ty nam tu nie pyskuj- wycedził Irwin.- Na pewno wiesz, gdzie jest chłopak. I my prędzej czy później wyciągniemy z ciebie tą informację. Nie takie rzeczy robiliśmy.
     Louisowi przemknęły przez myśl te wszystkie rzeczy i zastanowił się, czy Liam- tak, ten niegdyś cudowny, łagodny i miły jego najlepszy kumpel także brał w nich udział. Jak to się stało, że w ciągu 4 miesięcy stał się taką osobą? Czemu on, jeden z bystrzejszych chłopaków rodzinnego miasta, tego nie zauważył?
     Skończyły mu się już pomysły na zagadywanie typów. Z pomocą przyszedł mu sam Hemmings, który zapytał:
- Czemu ja mam trzymać tą linę?
- Dajże spokój- warknął Clifford, odwracając się za siebie i patrząc na bruneta, trzymającego cztery szklanki z alkoholem.- Daj to- wyszarpnął natychmiast jedną szklankę i wypił 2 małe łyki. To jednak za mało.
- Możecie się napić, może to ukoi wasze nerwy- zaproponował, rozdając odpowiednie szklanki.
- Wiesz, czasami jesteś przydatny, Payne- Ashton próbował się uśmiechnąć, ale wyszedł mu grymas na twarzy.
     Pierwszy na ziemię padł Liam. Rzecz jasna, to była część planu. Michael uniósł brwi ze zdziwienia i podszedł do niego, ale gdy się pochylił, proszek nasenny zaczął działać. Ash natychmiast zrozumiał, że to coś z napojem nie tak. Zdążył krzyknąć ostrzegawczo do Luke’a, aby tego nie pił, zanim obydwaj padli na ziemię. W samą porę. Brązowooki podniósł się z ziemi i podszedł do szatyna.
- Droga wolna. Wiej, póki możesz.
- Jakim cudem nie oskarżą o to ciebie?- zapytał podejrzliwie.
- Cóż, ja „zemdlałem” jako pierwszy. Na ich oczach. A o wypuszczenie i nieuwagę oskarżą Lucasa, bo to on trzymał linę.
- W taki sposób jak wytłumaczysz im skutki uboczne tego alkoholu?
- To nie jest oryginalne Whisky ze sklepu. To znaczy, jest, ale przelałem je do kilkudziesięcioletniej butelki. Data spożycia minęła na niej dawno temu. Te „geniusze” ślepo uwierzą mi, że to jest skutek wypicia przeterminowanego alkoholu- tłumaczył Liam.
- Widzę, że byłeś świetnie przygotowany- zakpił Louis.- No bo, każdy normalny człowiek nosie ze sobą proszek nasenny i przeterminowaną butelkę Whisky.
- To nie tak. To jest… ugh. Nie miałem pojęcia, że tutaj będziesz. Miałem zamiar zrobić identyczny numer, tyle, że w planach chciałem przeszukać ich dokumenty.
- Po co?
- Prywatna sprawa- odparł.
- Jeśli chcesz odzyskać chociaż część mojego zaufania, musisz mi powiedzieć. Bo jakoś nie wierzę ci, że członkowie tego samego gangu usypiają się nawzajem, żeby przeszukiwać swoje dokumenty. To podejrzane.
- W rzeczy samej. Chodzi o to, że 6 lat temu porwali mojego brata. Nie był moim prawdziwym bratem, tylko przyrodnim, ale byliśmy bardzo zżyci ze sobą. Oni nie wiedzą, że on jest ze mną spokrewniony. Strach pomyśleć, co by zrobili mu, gdyby wiedzieli. Na pewno nie obyłoby się bez szantażu.
- I masz zamiar go uratować?- zapytał. Nagle zrobiło mu się strasznie żal Liama.
- Nie wiem- przetarł twarz dłonią. Louis zauważył, że zdarza mu się to dość często.- Między innymi po to wstąpiłem do gangu. Miałem nadzieję…
- Między innymi?- uniósł brwi ze zdziwienia.- Są jakieś inne powody tego czynu?
- No… ten… Zdam tą trójkę od dość dawna. Nie są zbyt towarzyscy i nie znają litości. Wiedziałem, że porwali mojego brata, ale także, że mają zamiar was… porwać- z trudem wypowiedział ostatnie słowo.
- Czyli wiedziałeś?- zapytał z wyrzutem zielonooki.
- Tak- pokiwał w odpowiedzi głową.- Ale im mniej wiedzieliście, tym lepiej. Chciałem was chronić, a wiedziałem, że im bliżej będę nich, tym więcej będę wiedział i może uda się temu jakoś zaradzić. Ale nie wiedziałem, że to się stanie teraz, słowo. Byłem przekonany, że po wejściu do jaskini zobaczę kogoś innego. Jakąś obcą osobę.
- I to jest w porządku, tak? Miałeś nadzieję, że ujrzysz tu kogoś innego, kto również stanie się ofiarą? Jak nie my, to ktoś inny. Inne osoby również mają swoje rodziny, swoich przyjaciół, którzy nie chcą ich stracić! To, że ta osoba jest dla ciebie obca, nie oznacza, że jej życie nie jest ważne- szatyn pokręcił głową
- Um… Wiem. Tyle, że…-nie dokończył.
- Nieważne już, szkoda czasu. Tak samo jak ty pragniesz odzyskać swojego przyrodniego brata, tak ja marzę żeby uratować Harry’ego. Pragnę tego ponad życie i nie mam pojęcia co pocznę, jak mu zrobią krzywdę- wyznał.
- Wiem. Dlatego ci pomagam.
     Louis już obrócił się w stronę wyjścia, ale wtedy ponownie usłyszał za swoimi plecami swoje imię.
- Tak?
- Wiesz, być może widzimy się po raz ostatni, więc muszę cię spytać: czy ciebie i Hazzę coś łączy?
- Co masz na myśli?- zaczerwienił się Tommo.
- Widzę, jak się z nim obnosisz, jak o nim mówisz i jak na niego patrzysz- uśmiechnął się Liam.- Więc zastanawiam się, czy może…
- Kocham go jak brata- zapewnił go.
- Jak brata? A może to coś więcej?
- Nie wiem- jęknął Louis.- Musimy o tym teraz rozmawiać?
- To być może nasza ostatnia rozmowa. Więc odwzajemniasz jego miłość?
- Jego miłość?- stanął jak wryty.- To on…?
- Nie widzisz, jak szeroko uśmiecha się na twój widok? Nie widzisz, jak oblewa się rumieńcem, za każdym razem, gdy go dotkniesz? Nie widzisz, jakie robi do ciebie maślane oczka?
- Chyba nigdy nie zwróciłem na to uwagi. Za bardzo byłem zachwycony jego malinowymi usta… To znaczy nie, nie zauważyłem- Lou ugryzł się w język, a Payno wybuchnął śmiechem.
- Idź już, i powodzenia.
- Żegnaj, Liam- pożegnał się szatyn i wszedł w dziurę, przez którą przeszedł wcześniej Loczek, w lepszym humorze. Przeciskając się przez małą szczelinę, zastanawiał się nad słowami Liama. Co, jeśli on ma rację? Czy może być jakaś szansa na ich związek? Na razie jednak musiał się skupić na odnalezieniu bruneta.

______________________________________________________

Witajcie!

Tak, wróciłam już wreszcie z obozu (nie wyobrażacie sobie, jak mnie tam głodzili. Normalnie schudłam 2kg) i oto jest nowy rozdział! Mianowicie jutro jadę do babci, gdzie
jest Internet, ale właśnie dowiedziałam się, że będę miała ograniczenia, więc nie mam pojęcia, jak
będzie z postami (nie martwcie się, na pewno was na razie nie zostawię).

W każdym razie zapora internetowa nie powstrzyma mnie od pisania, na co będę miała trochę
czasu, więc postanowiłam skończyć Larry Secret i zabrać się za zaległe ff.
 
Będąc już przy tym temacie, dziękuję za wszystkie wyświetlenia pod moją nieobecność,
kocham was♥.

Nadal nie wierzę, że to już VII rozdział, nigdy nie doszłam tak daleko w żadnym imaginie, hihi.
Także jeśli to czytasz, wiedz, że cię uwielbiam i robisz mi tym wieelką przyjemność.

Dobra, rozpisałam się. Komentarze mile widziane.

Jeszcze raz dziękuję :)

Agawa♥


niedziela, 3 sierpnia 2014

#124 Larry secret- cz. VI


<<< Rozdział II>>>

<<< Rozdział III>>>

<<<Rozdział IV>>>

<<<Rozdział V>>>
____________________________
Wtedy właśnie wpadł mu do głowy ten genialny pomysł. Dźwignął się więc na nogi i zawołał:
- LIAM MIESZKA ZE MNĄ! W DOMU!

Ci odwrócili się i spojrzeli na niego dziwnym wzrokiem.

- Co on ględzi?- zapytał Mike.

- Stary, nie mam pojęcia, o czym mówisz- zabraniał się.

- JAK TO NIE WIESZ, O CZYM MÓWISZ, LIAM? TY NIE MASZ RODZICÓW… ZAGINĘLI! A TY… JESTEŚ MOIM PRZYJACIELEM! A RACZEJ BYŁEŚ!- wrzeszczał.

- Pewnie jakieś wstrząsy mózgu miał po ty, jak mu dowaliliście- Liam spojrzał dziwnie na niego, na Louisa po czym zaczął się śmiać. Pozostali też. No jasne. Czemu mają mu wierzyć, skoro Liam jest ich zaufanym wspólnikiem, być może zawodowym zabójcą, a on durnym pobitym „dzieciakiem”. Ash zbliżył się do niego i chuchnął mu w twarz dymem papierosowym. Szatyn zakrztusił się i odwrócił bokiem. Nienawidził papierosów.

- No dobra mały, masz ostatnią szansę. Mówisz, gdzie jest lokowany, albo tamten- wskazał na Liama.- rozgniecie ci twarz butem. I będzie bolało. To nie jest gierka dla takich dzieciaków jak ty.

Tommo przygryzł wargę. Liam miałby mu coś zrobić? Szczerze w to wątpi. Nawet jeśli przyszedł do nich, nawet jeśli jest zły, to szatyn nie wyobrażał sobie Daddy’ego w roli zabójcy. Przynajmniej do tej chwili.

- Hej, słyszysz?- powtórzył pytanie. Że niby co on ma teraz zrobić? Popatrzał smutnie w stronę korytarza, gdzie pobiegł Harry. To właściwie nie był korytarz… tylko mała szczelina. Może dlatego nie zorientowali się, gdzie go szukać.

Przygryzł jeszcze mocniej wargę, aż poczuł smak krwi. Nie mógł go przecież tak po prostu wydać, co nie?

- Jeśli wam powiem, puścicie mnie wolno?

- Tak- odpowiedział Michael a pozostali zaczęli się śmiać. Łącznie z Liamem, który odpakował Whisky, którą ze sobą przyniósł. Jakoś nie wiedział, czy im wierzyć. Szczerze w to wątpił.

- Ale obiecujecie?

- Mówisz, czy nie?- pogroził mu Luke.

- Nie- zadecydował szatyn. Już mu było wszystko jedno. Zacisnął wargi, gdy Ash wskazał go Liamowi. Ten podszedł do niego bardzo powoli, wydawało się by wręcz, że to trwa wieki. Jednakże kiedy miał mu wymierzyć kopniaka, zawahał się, po czym dodał:
- Masz jeszcze jedną szansę, gówniarzu- po czym, dla dodania efektu, splunął mu na twarz. Oczywiście pozostali w rechot, który potem przerodził się w bełkot pod wpływem alkoholu.- Daję ci 10 minut na zastanowienie się.

Louis nie wiedział, co ma począć. Musiał coś wymyślić. Gówniana kolejka! Hazza mówił, że nie chce jechać, więc czemu go zmuszał?

Nie ważne. Trzeba uciec. Szybko. Tommo za nic nie mógł skupić myśli, gdy w uszach mu huczało, krew zalewała twarz i w głowie nadal miał ten przeklęty głos kogoś, kogo myślał, że jest jego przyjacielem: Nie, pierwszy raz go widzę. To tak bolało.

Wtedy w końcu przejrzał na oczy. Gdyby tak…?

- Namyśliłeś się, gówniarzu?- przerwało mu rozmyślanie blondyna.

- Miałem mieć 10 minut.

- Gówno mnie to obchodzi, gadasz czy mamy cię ponownie zbić?

- Ja…- przypomniał sobie przerażoną twarz loczka. O, nie. Tak łatwo się nie podda.- Ale zachowacie go?

- Głupek- żachnął się, a reszta zawyła ze śmiechu. Louis zrobił się cały czerwony.- Gdzie jest chłopak?- wycedził przez zęby.

- Tu go nie ma- zauważył szatyn.- Jeśli wam powiem, to puścicie mnie wolno?

Mike nie wytrzymał i zdzielił mu plaskacza w policzek. Chłopak zawył z bólu i chwycił się za spuchnięte miejsce. Już miał się zamachnąć po raz drugi, ale wtedy chłopak krzyknął: Dobrze, już powiem, tylko błagam nie bij mnie! Sam nie wiedział, czemu wypowiedział te słowa. Nie mógł już nieść bólu, którego tyle już dzisiaj dostał.- Poszedł tam- wskazał na wyjście z jaskini z nadzieją, że się na to nabiorą. Ash obrócił się i zmarszczył brwi.

- Idziemy!- zarządził, a pozostali rzucili się w stronę wyjścia. Tylko Liam został w tyle.

- Nie powinien z nim ktoś zostać?- zapytał, a szef skinął na niego, żeby został. Świetnie. Jestem pewien, że został tu specjalnie, aby mnie dręczyć. Po tym wszystkim nie jestem w stanie spojrzeć mu w oczy. Zacisnąłem wargi, aby nie zacząć na nim wyżywać swojego bólu- jeszcze coś powie tym swoim nowym koleżkom i dostanę po twarzy.

- I? Na co czekasz? Kiedy wyładujesz na mnie swój gniew?- to zabrzmiało jak kpina, ale chyba nią nie jest.

- Co mi to da? Zdradziłeś mnie, Liam, a ja myślałem, że jesteś moim przyjacielem. Zaufałem ci. Teraz nie mam zamiaru mieć z tobą nic wspólnego. Tym bardziej z tobą gadać.

- No, nie mam ci tego za złe- westchnął, po czym zbliżył się do niego.- Chcę tylko, żebyś wiedział, że nadal jestem tutaj z tobą, czy tego chcesz czy nie. I że mam zamiar cię z tego wyciągnąć, prędzej czy później mi się uda.

- Nie myśl, że się na to nabiorę.

- Słuchaj, to, że jestem w gangu, to droga, jaką wybrałem. Nie ukrywam, jest to złe, ale w życiu nie skrzywdziłbym ciebie.

- Ale pozwoliłeś, żebym został skrzywdzony.

- Pozwoliłem- przetarł czoło ręką.- To nie takie proste, jakby się wydawało. Gdybym nie pozwolił, zostałbym wydalony z gangu, może zabity albo pokiereszowany…

- Pokiereszowany!- krzyknął z kpiną w głosie szatyn.

-… a to i tak by nic nie dało, bo i tak zrobiliby ci krzywdę. A teraz ja mogę pomóc ci się stąd wydostać, to ci chyba bardziej pomoże, co nie?- kontynuował niewzruszony.- I nie krzycz, Tomlinson, bo cię jeszcze usłyszą i wpadniesz w jeszcze głębsze kłopoty, chyba tego nie chcesz?

Louis zastanowił się przez chwilę. Ma rację, nie chce tego. Właściwie jest mu to obojętne- chce uratować Harry’ego, chce go po prostu ocalić. I nic mu w tym nie przeszkodzi. I wtedy go olśniło.

- Skoro jesteś w gangu…- zaczął szorstko.-… musiałeś wiedzieć, że nas porwą. Musiałeś wiedzieć, że będą chcieli go dorwać. Musiałeś wiedzieć, że będą chcieli nas zabić.

- W pewnym sensie…- zaczął cicho.

- OSZ TY SZUJO WREDNA! WIEDZIAŁEŚ, WIEDZIAŁEŚ, I NIC NIE POWIEDZIAŁEŚ?! NIKOMU! NIE UWAŻAŁEM CIĘ AŻ ZA TAKIEGO SKURWIELA, LIAM! TY…- nie dokończył, bo chłopak zakrył mu usta dłonią.

- Proszę cię, wysłuchaj mnie. I nie krzycz, bo nas usłyszą i wtedy nie dam rady już ci nijak pomóc. Musisz zrozumieć pewną rzecz. Jestem w gangu dopiero od 4 miesięcy, to bardzo krótko. Oni mi jeszcze niespełna ufają, wiesz? Ta akcja była planowana od miesięcy, więc gdyby coś zawiodło, od razu wiedzieliby, że to ja. Oni wiedzą, że mam słabość do zabijania lu… au!- syknął, gdy został użarty w palec.

- Mam mocne ząbki- uśmiechnął się Tommo.- Wiedz, że cokolwiek zrobisz, nic, dosłownie nic, nie wynagrodzi nam tego, bo myślałeś wyłącznie o własnej dupie, gdy ja byłem tutaj boleśnie obładowywany, ale to nic. Jeśli chcesz zachować resztki godności, pomożesz mi uciec i zadbać o to, żeby nie ruszyli za nami w pościg. Przynajmniej przez jakiś czas. Ale i tak ci tego nie wybaczę.

- Nie musisz- westchnął cicho.- I pomogę ci uciec nie dla tego, że chcę zachować resztki godności, ale dla tego, że jesteś moim przyjacielem. To znaczy, ty moim, ale ja nie twoim- dodał, gdy dostał groźne spojrzenie od starszego.- A teraz błagam, przymknij się na chwilę i wysłuchaj mojego planu, bo jest równie mocny, co twoje zęby…


_____________________________

Tamtaram!

<post publikowany automatycznie, jestem na obozie>

Agawa♥ xx

sobota, 2 sierpnia 2014

#123 Z serii: #1D jako...- cz. 7

Hejka!

No i doszliśmy już do 7 części! Swoją drogą, ciekawe, ile ich będzie... Znajduję oraz więcej
pomysłów w niecie ;)

 
 
 
 

61.#1D jako ratownicy.
Liam: O Boże, ona się topi! Dajcie jej deskę!
Harry: Spokojnie, już biegnę po Taylor!

62. #1D jako fryzjerzy.
Zayn: Lakier i jeszcze tylko przeczesać grzebieniem i... GOTOWE. I jak?
Klient: Ładnie... A może teraz pan mną się zajmie?


63. #1D jako sprzedawcy w Ikei.
Ktoś: Interesują mnie drzwi.
Harry: Zajebiste ma pan zainteresowania.


64. #1D jako przestępcy.
Liam: Ręce do góry! Albo wiesz co? Weź te pieniądze z powrotem. Na prawdę przepraszam za
problem... Dorzucę Ci swój zegarek.

65. #1D jako filmowcy.
Liam: *podchodzi do dziewczynki* Proszę, nie płacz. Dam Ci pieniądze, zaprowadzę do mamy.
Reżyser: Liam, ona ma taką rolę...


66. #1D jako stolarze
Harry: Gdzie ona jest? Gdzie jest moja deska?
Louis: Czekaj, Taylor już idzie.


67. 1D jako malarze:

Harry: tak ten obraz jest bardzo intymny, prywatny i kobiecy. Ile za niego chcesz?

Louis: tak. Mój obraz przedstawia mój tyłek wśród Kevinów i marchewek. Na Tle są paski.

Liam: mój obraz ci się nie podoba? O matko przepraszam!

Niall: mój obraz był tak realistyczny że go zjadłem.

Zayn: na moim obrazie jest mężczyzna idealny. Dlatego że..to ja !

68. 1D jako kucharze :

Harry: Wypad z mojej kuchni ! Ja tu gotuje ! To je moja kuchnia !

Niall: Jestem głodnyy!

Zayn: Ym... A może jednak coś pomieszałem ? Może jajko smażyło się bez skorupki ? Yhgd. Trudno.

Liam: Nie... Jeszcze trochę soli. Dodam trochę ,jeszcze kucharka . A może to będzie za mało ?

Louis: O ogień . O K**** OGIEŃ !


69. 1D jako dyrektorzy szkoły :

Harry: I... no wie pani... To... Taka przykra sytuacja... Ale... pani syn.... ummm... zbił... ugh... szybę...
w sali... od historii... ugh... i musi... Musi pani... ummm... za nią zapłacić.

Liam: Wie pani, że pani córka jest naprawdę dobrą uczennicą? Zdobywa same dobre oceny! Jej gramatyka jest poprawna, a to jak się odzywa i śpiewa, istne cudo!

Louis: Pani syn to chuligan! Jak może pani takiego kurwa niszczącego trawniki chłopaka trzymać na chacie?! Toż to dzicz!

Zayn: Czy pani córka potrzebuje może dodatkowych lekcji angielskiego? Bo ja byłbym zdolny udzielić takowych, za niewielką, naprawdę niewielką, cenę. Uwielbiam angielski, wie, pani, kiedyś miałem zostać nauczycielem angielskiego, ale zostałem dyrektorem. Z takim wyglądem mógłbym zostać modelem, ale tutaj oferowali większe zyski...

Niall: Jeżeli pani syn jeszcze raz będzie jadł w szkole i nie podzieli się z dyrektorem, czyli ze mną, będę musiał go bardzo surowo ukarać!

 
70. 1D jako lekarze :
Louis : A jak mi nagle zgaśnie światło i coś pójdzie nie tak. A jak przetnę mu żołądek, a jak źle go zszyję.? Co wtedy.? Pierdole nie robie.!
Liam: FUJ.! Brudny skalpel. Jak ja mam tym pracować.
Harry: *do nieprzytomnej pacjentki* Jesteś taka piękna... Umówisz się ze mną.? EJ.! To pierwsza dziewczyna które mnie olała.!
Zayn: O kurwa.! W tym skalpelu można się przejrzeć.!
Niall: Mam nóż (skalpel), ale nie mam widelca. Gdzie on jest.?
 
__________________________
 
No i? Może być? Jednokierunkowych!

<post publikowany automatycznie, jestem na obozie>


 
Agawa♥ xx

piątek, 1 sierpnia 2014

#122 Larry secret- Rozdział V

_____________________
 
 
Zayn wszedł do kuchni z zamiarem zrobienia coś do jedzenia. Rzecz jasna dla Nialla. Nie był zbyt dobrym kucharzem, ale musiał coś ze sobą zrobić, a na widok Nialla rozdzierało mu się serce.
 
Gdy wkroczył do salonu z miską owsianki na tacy, omal nie wypuścił jej z rąk. Jego oczom ukazał się najpiękniejszy możliwy widok- blondyn siedział na kanapie, z słuchawką od telefonu i próbował się dodzwonić, rzecz jasna do maszynisty (nie dzwonili już do dyrektora, skoro Liam powiedział im, że nie mają żadnych informacji- ufali mu). Gdy mulat wszedł do pokoju uśmiechnął się lekko. Promienie słońca delikatnie padały na jego blond włosy, rozjaśniając je w paru miejscach i odbijały się w jego cudownych oczach. Smutnych, ale cudownych. Właściwie nie były aż takie smutne, bo na widok Zayna tak jakby się wypogodziły. CO? OCZY NIALLA WYPOGODZIŁY SIĘ NA JEGO WIDOK? Impossible. Na myśl o tym brunetowi zabiło mocniej serce.
 
Cały ten widok prezentował się po prostu... Nie dało się tego opisać słowami. Wyglądał niebiańsko, tak słodko i niewinnie. Zayn miał wielką ochotę podbiec do niego, pocałować i przytulić, ale wiedział, że nie mógł- tym bardziej że w rękach trzymał tacę z gorącą potrawą.
 
- Hmm, Zayneh? Wszystko w porządku?- mulat patrzył oniemiały, jak jego usta układają się w lekki dziubek, gdy wypowiadał zdrobniale jego imię. A w jego ustach brzmiało ono... niebiańsko, dawało pełne ukojenie. Nagle chłopak zorientował się, że musi to wyglądać dziwnie- on wchodzi z tacą do pokoju, potem stoi w progu przez 5 minut, gapiąc się na Nialla jak skończony dupek. Przełknął więc ciężko ślinę, kiwając głową i odstawił tacę na stół obok kanapy, po czym usiadł koło niego. Ten zaś odłożył ciężko słuchawkę na miejsce i opuścił głowę. Cały nastrój Zayna od razu prysł.
 
- Nie odbiera.
 
***
 
Gdy Louis otworzył oczy, od razu zalała je krew. A, no tak. Nadal jest w tej pieczarze.
Po podniesieniu głowy zauważył, że bandziory są na odległym końcu i rozmawiają o czymś przyciszonymi głosami. Może i szatynowi udałoby się coś z tego usłyszeć, gdyby nie był tak otumaniony. Ze zmęczenia opuścił głowę z powrotem na ziemię i zamknął oczy. Ostatnie, czego chce, to żeby oni zauważyli, że się obudził. Niech sobie tak leży i zbiera siły.
Nagle chłopacy odwrócili się w stronę wyjścia z jaskini. W wejściu ktoś stanął. Czyżby to… nie, chyba źle widzi, co on mówi, na pewno źle widzi… Przecież to nie może być…
- O, patrzcie, kto się zjawił- na twarzy Mike’a pojawił się radosny uśmiech. Nie wierzę! Czyżby dla Louisa była jeszcze szansa?
- Liam! Kopę lat!- powitał go Luke, jakby znali się od dawna.
- Hej, chłopaki. Luke? Od kiedy jesteś w bandzie?- zapytał wysoki chłopak.
- Niesłychanie szybko się zaaklimatyzował- Tommo usłyszał śmiech Ashtona.
- Właśnie widzę- mruknął.
Liam? Czy to naprawdę był Liam? Co on tutaj robił? Jak znalazł jaskinię?
Ostatecznie  szatyn poczuł się bezpieczny. Liam jest bardzo silny i na pewno dałby im radę!
- Tak w ogóle to nieźle się spóźniłeś! Mieliśmy tu małe party, i to bez ciebie!
- Sorry, nie tak łatwo przechytrzyć starych, jak się wydawało.
Starych? Jak on się odnosi? I zresztą… On przecież nie ma rodziców! Zaginęli… to było dawno temu, a Louis dokładnie pamiętał, jak on to przeżywał. On mieszka z nimi! Z nim, Niallem i Zaynem! Co on plecie? Jakie party? O co tu chodzi?
- Dobra, wybaczymy ci. Dorwaliśmy jednego nowego, leży o tam- wskazał na chłopaka. Wtedy nie wytrzymał. Podniósł się z trudem do pozycji siedzącej i krzyknął:
- LIAM?
Ten natychmiast na niego spojrzał i przez chwilę Louisowi wydawało się, że rozszerzyły mu się oczy. Nie na długo.
- To jest L-Louis- przedstawił mnie Luke.
- Louis…- powiedział cicho.
- Znasz go?- przejrzał go Ash.
- Nie, pierwszy raz go widzę na oczy- skłamał Liam.
Jak on mógł się go wyprzeć? Tomlinson tego nie pojmował. I nagle zrozumiał. On nie jest z nim… On jest w tej bandzie. On się przyczynił do jego porwania. I pewnie wiedział o wszystkim, od razu. Jak on mógł mu nie powiedzieć? Szatyn zawsze myślał, że on był jego przyjacielem. Był jak brat- zawsze wyrozumiały, uroczy, zabawny. Na samą myśl o tym w gardle Louisa urosła gula płaczu. On… ich zdradził. Kto wie, jak długo tu jest? Kto wie, czy ich tylko nie wykorzystywał?
Po jego twarzy zaczęły spływać łzy. Liam był przyjacielem… Ciekawe, czy wie, gdzie jest Harry. Pewnie go wyda. No tak.
Chłopak poczuł, że może być mu potrzebny. Harry’emu. Musi się stąd wydostać. Musi uciec. Musi ich wszystkich zmusić, żeby się odwrócili. Ale jak?
***
Hejka!
Nawet nie wiem, kiedy to zleciało, a już mamy 5 rozdział! Dziękuję, że wytrwaliście do końca tego,
jeśli w ogóle wytrwaliście xD

Do następnego posta!

<opublikowany automatycznie, jestem na obozie>

Agawa♥ xx
 
 

Szablon by S1K